blog*spot
get rid of this ad
         
 
~m a r u d z e n i a~ ~k a s i c y~
 
 

''...a oprocz zlota uwielbiam jeszcze narzekanie.''

home

email

SONDA
czy lubisz technologie?

tak
nie
archiwum:


This page is powered by Blogger, the easy way to update your web site.

thursday, march 1

co sie dzieje dzis na miescie? mnostwo zintoksykowanych. pijackie okrzyki. czy pierwszy marca to swieto chlania?

wyszlam dzis na ulice w porze, w ktorej zwykle siedze albo w domu, albo w pracy - okolo poludnia. zdumialy mnie korki i tlumy na ulicach. nie wiedzialam, ze o tej porze tez sa. fajnie tak sie czasem czegos dowiedziec.

tuesday, february 27

warto czasem zajrzec na grupy newsowe, ktorych normalnie sie nie czytuje. dzis zajrzalam na pl.sci.psychologia, no i oczywiscie w mnostwie rzeczy nieciekawych, jak to na newsach, trafilam na dyskusje o wychowaniu. przypomnialo mi to (prostych prawd ciag dalszy), ze od tego, jak wychowujemy dzieci zalezy, jak bedzie wygladal swiat. a to, jak swiat wyglada teraz, zalezalo od naszych rodzicow i ich rodzicow.

oprocz wielu innych rzeczy do rozmnazania sie potrzebna jest wiara, ze warto byc na swiecie, ze ma on jakies zalety i ze jest w miare fajnie. jednym slowem, troche zadowolenia z zycia. moi rodzice niespecjalnie sie zdradzali z tym zadowoleniem. czasem mi sie wydaje, ze mozolnie (ale skutecznie) odrabiam te ich zaleglosci.

mam wrazenie, ze w pokoleniu moich rodzicow czesta jest jakas tajemnicza niezdolnosc do cieszenia sie, czerpania przyjemnosci. do zabawy. nie wiem, czy to bardziej kwestia wieku, czy doswiadczen. mysle, ze w duzej mierze dlatego wyprowadzilam sie z rodzinnego domu - zeby moc w nieskrepowany sposob poswiecac czas na to, co mnie rajcuje, i nie musiec sie z tego nikomu
tlumaczyc ani czuc winna.

jest w tym chyba jakas obyczajowa presja. to pewnie zalezy od srodowiska, ale wiele osob najwyrazniej uwaza, ze przychodzi taki wiek, kiedy nalezy "spowazniec". obserwuje osoby, ktore ustawicznie dreczy poczucie winy z powodu "nie spowaznienia". pytam, czy bycie dojrzalym i odpowiedzialnym czlowiekiem kloci sie z przezywaniem radosci, zabawa?

inna sprawa, ze niektorzy ludzie najwyrazniej czerpia satysfakcje ze stanu wiecznego zmeczenia i niezadowolenia. tak, jakby ktos wbil im do glowy poczucie winy za kazdym razem, kiedy czuja sie lepiej - i robia wszystko, zeby poczuc sie gorzej. moze to dlatego, ze jako nieszczesliwi nie musza w swoim mniemaniu za nic brac odpowiedzialnosci. ludzie, ktorzy zyja w ten sposob, nie powinni miec dzieci.

friday, february 23

w poludniowokoreanskiej tv pokazuja bojowe kroliki kasajace ludzi po lydkach oraz czlowieka, ktory potrafi zgasic swiece strzelajac z gumki z odleglosci paru metrow. ludzie na dalekim wschodzie nie wstydza sie byc dziecinni. a moze inaczej: koniec dziecinstwa nie oznacza tam konca dziecinnych zabaw. a moze ono konczy sie za wczesnie, i dlatego nie konczy sie nigdy? moze konczy sie w momencie oddania dziecka do renomowanego przedszkola, zeby potem poszlo do renomowanej szkoly, dostalo sie na renomowane studia, wtedy, kiedy wrzuca sie je do maszyny edukacyjnej. podobno tak sie dzieje w japonii, wiec moze i w korei poludniowej. wiem, ze tak zaczyna dziac sie w chinach. moze zabawa sluzy odreagowaniu tego wszystkiego, co jest jej zaprzeczeniem, co spadlo na mlodego czlowieka za wczesnie? i tak do konca zycia? ladna teoria, co?